Rano z naszych głów
Ulatują resztki snów
Moje przelatują obok ciebie
Jak co rano znów
Szukam odpowiednich słów
Żeby wreszcie tobie to powiedzieć
Dłużej w bawełnę
Owijać nie będę
I jak na spowiedzi
Powiem ci co we mnie siedzi
Skradłeś mi serce
A nawet więcej
Oczywista sprawa
Że chcę czegoś w zamian
ref.
Przygotuj się
Już się na baczności miej
Nie minie cię
Rewizyta w sprawie tej
A sprawa ta
Z tych sercowych właśnie jest
Dlatego ja
Wiem dokładnie czego chcę
Już na niebie nów
No a w mojej głowie ruch
Wokół ciebie wciąż wirują myśli
I to samo znów
Już nie miewam innych snów
Wiem dokładnie co się w nocy przyśni
Załatwię sprawę
I kawę na ławę
Zaraz tu wyłożę
Bo już gorzej być nie może
Chyba mam kłopot
Bo jak śliwka w kompot
Wpadłam taki finał
Wszystko twoja wina
ref.
Przygotuj się
Już się na baczności miej
Nie minie cię
Rewizyta w sprawie tej
A sprawa ta
Z tych sercowych właśnie jest
Dlatego ja
Wiem dokładnie czego chcę
Może tak powiem
Może tak zrobię
Może tak będzie
Morze jest głębokie i szerokie
Niech o to ciebie
Głowa nie boli
Zrobię co zechcę
Do woli mimo twojej woli
ref.
Może zrobię to tak
Może zrobię właśnie tak
Może powiem to tak
Może powiem właśnie tak
Może tak będzie
Albo nie będzie
Będzie co będzie
Nawet kiedy będę w błędzie
Więc się nie mieszaj
Dla dobra sprawy
W nie swoje sprawy
I nie zepsuj znowu mi zabawy
ref.
Może zrobię to tak
Może zrobię właśnie tak
Może powiem to tak
Może powiem właśnie tak
bridge
Jaka tego jest przyczyna
Że na pulsie rękę trzymasz
Rano wieczór we dnie w nocy
Wcale nie chcę twej pomocy
Jakie tego są powody
Że nabierasz w usta wody
Kiedy tylko pytam ciebie
Czego jeszcze o mnie nie wiesz
Kiedy rano przy mnie budzisz się
I widzisz moją twarz taką zupełnie saut?
Makijażu ani śladu
Żadnej szminki tuszu czy podkładu
I nawet jeśli pod oczami cienie mam
To bardzo proszę cię ładnie kłam
I powtarzaj czule bez ustanku,
Że wyglądam pięknie o poranku
Refren:
Kłam ale mów do mnie ładnie
Kłam jak popadnie gdzie popadnie
Kłam ale ładnie do mnie mów
Kłam jak z nut kłam za dwóch
Ale ładnie do mnie mów
Kiedy idąc ze mną po ulicy
Wzrok zaczepisz na innej spódnicy
To zapewniaj z wielkim przekonaniem
Że wyłącznie patrzysz na ubranie
A cała reszta nie interesuje cię
No bo przecież masz tylko mnie
I powtarzaj ciągle do znudzenia,
Że się w tej materii nic nie zmienia